Co?
Noc polskich filmów dokumentalnych
Gdzie?
Dziedziniec Domu Nauczyciela w Wilnie, ul. Vilniaus 39
Kiedy?
13 sierpnia, czwartek, od godz. 21.30
Projekcja filmów:
- „89 mm od Europy” 1993 (reż. Marcel Łoziński)
- „A gdyby tak się stało” 2007 (reż. Marcel Łoziński)
- „Bara-bara” 1996 (reż. Maria Zmarz-Koczanowicz, Michał Arabudzki)
- „Takiego pięknego syna urodziłam” 1999 (reż. Marcin Koszałka)
- „O świcie i przed zmierzchem” 1999 (reż. Kazimierz Karabasz)
1. 89 mm od Europy (1993)
(czas trwania 12 min)
Realizacja: Marcel Łoziński
Scenariusz: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Jacek Petrycki, Artur Reinhart
Dźwięk: Małgorzata Jaworska
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk
Kierownictwo produkcji: Janusz Skałkowski, Wojciech Szczudło
Współpraca: Paweł Loziński, Zdzisław Wajda, Kazimierz Kucharski, Barbara Dejmek, Jan Marek, Józef Trzoch, Zbigniew Jakubowki
Produkcja: Studio Filmowe Kalejdoskop, Telewizja Polska
Współfinansowanie: Agencja Produkcji Filmwej, Fundacja im. Stefana Batorego, La Sept
Opis:
Tytułowe 89 milimetrów to różnica w rozstawie torów kolejowych między Europą a byłym Związkiem Radzieckim.
Brześć, stacja graniczna. Na peron wjeżdża pociąg pełen turystów z całej Europy. Robotnicy białoruscy zabierają się do żmudnej, powtarzanej wielokrotnie w ciągu dnia, operacji wymiany podwozia wagonów kolejowych. Wyniszczeni ciężką pracą, pochyleni, umorusani obserwowani są z okien pociągu przez zadbanych, elegancko ubranych podróżnych. Mały chłopczyk z Polski, pasażer pociągu, podchodzi do jednego z nich...
"Chciałem zrobić maksymalnie krótki, zwięzły i klarowny film nie tylko o styku różnych światów, lecz również o próbie szukania kontaktu między tymi dwiema Europami." (Marcel Łoziński, "Kino" 1993)
2. A gdyby tak się stało (2007)
(czas trwania 38 min)
Realizacja: Marcel Łoziński
Współpraca realizatorska: Paweł Łoziński, Mikołaj Łoziński
Scenariusz: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Artur Reinhart, Jacek Bławut
Konsultacja muzyczna: Małgorzata Jaworska
Dźwięk: Halina Paszkowska, Iwo Klimek, Krzysztof Jastrząb
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk
Współpraca: Tadeusz Obuchowicz, Kazimierz Kucharski, Jan Graboś, Krzysztof Strąbski, Julian Szczerkowski, Ryszard Wiencek (w napisach nazwisko: Więcek)
Postprodukcja: The Chimney Pot, Jędrzej Sabliński, Magda Janowska, Steve Kent, Aleksandra Kraus, Filip Styliński, Paweł Falkowski
Producent wykonawczy: Wojciech Szczudło, Zbigniew Domagalski
Producent: Zbigniew Domagalski, Janusz Skałkowski, Wojciech Szczudło, Piotr Śliwiński
Produkcja: Studio Filmowe Kalejdoskop, Telewizja Polska - I Program
Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej
Opis:
Osiemnastoletni młodzieniec wraca do parku, gdzie dwanaście lat wcześniej, jeszcze jako dziecko, jeździł na hulajnodze, przyglądał się dumnym pawiom, a spotkanym staruszkom zadawał pytania na temat życia, śmierci, miłości, samotności. Pytania głębokie, przenikliwe, często poważne, a często zabawne w swej dziecięcej prostocie odbierania świata. Czy były one tylko chwilą ulotnej fantazji i z czasem wypłowiały, rozmyły się i odeszły do przeszłości tak, jak odchodzi do niej dzieciństwo? Czy też może dotykały spaw wiecznych, uniwersalnych, eschatologicznych? Młody człowiek w tym samym parku, po którym już zapewne wędrują tylko cienie jego dawnych rozmówców, powraca pamięcią do tamtego letniego dnia. A to, co z tej pamięci wskrzesi, zabiera w swe dalsze życie, jak najcenniejszą wskazówkę i ponadczasową mądrość...
3. Bara-bara (1996)
(czas trwania 65 min)
Reżyseria: Maria Zmarz-Koczanowicz, Michał Arabudzki
Scenariusz: Maria Zmarz-Koczanowicz, Michał Arabudzki
Zdjęcia: Andrzej Adamczak
Współpraca operatorska: Andrzej Szulkowski, Jerzy Murawski, Jerzy Tabor, Piotr Kryska
Konsultacja muzyczna: Zbigniew Zbrowski
Dźwięk: Maria Chilarecka
Współpraca dźwiękowa: Andrzej Kowal
Montaż: Grażyna Gradoń
Współpraca montażowa: Marcin Piątkowski
Kierownictwo produkcji: Jacek Kucharski
Współpraca produkcyjna: Katarzyna Janus, Adam Santura, Alina Romanowska, Ewa Radczuk
Producent: Henryk Romanowski
Produkcja: Filmcontract Ltd., Telewizja Polska, Agencja Produkcji Filmowej
Opis:
Kiedy przed kilkunastu laty rodzimi krytycy muzyczni z niepokojem obserwowali podbój rynku muzycznego przez utwory z gatunku italo disco, nie spodziewali się, że już za parę lat w polskiej muzyce rozrywkowej narodzi się znacznie gorszy mutant - disco-polo. Wszystko zaczęło się na wiejskich weselach i zabawach, gdzie miejscowe zespoły, dorobiwszy się syntetyzatora, przygrywały gościom do tańca. Szybko okazało się, że pomysł chwycił i na tego rodzaju muzyce można zrobić niezły interes. Zespoły wykonujące muzykę disco-polo zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Wzorem dla młodych wykonawców były takie gwiazdy estrady, jak Janusz Laskowski, Tercet Egzotyczny, czy grupa Bolter. Fachowcy od rocka jako gatunku muzycznego o znacznie większych ambicjach artystycznych nadali disco-polo pogardliwe miano "chodnika". Nazwa ta ma uzasadnienie historyczne: początkowo kasety z disco-polo były oferowane niemal wyłącznie na stoiskach zaimprowizowanych z polowych łóżek, a w ekstremalnych warunkach wprost z koca lub gazety rozłożonej na trotuarze. Zdaniem niektórych słowo "chodnik", bliskie znaczeniowo "brukowi", nad wyraz dobrze oddaje ducha tej muzyki. Nie zrażeni pogardliwym traktowaniem muzycy spod znaku disco-polo konsekwentnie zdobywają nowe rzesze fanów. Oprócz koncertów na prowincjonalnych estradach, głównie we wschodniej części Polski, gwiazdorzy dorobili się własnych programów w radiu i telewizji, list przebojów i teledysków. Ich sceneria jest zawsze podobna: wnętrze luksusowej willi, elegancki parking, drogi samochód i piękna dziewczyna. Nazwy zespołów i pseudonimy solistów brzmią egzotycznie - Chorus, Shazza, Exotic, erotycznie - Casanova, bądź z angielska - Bayer Full, Top One, Fanatic, Mister Dex. Słuchacze naśladują swoich idoli, ubierając się w błyszczące koszule, nosząc białe skarpetki do mokasynów (panowie) i wysokie szpilki do minispódniczek (panie), nosząc włosy uczesane "w mandolinę" i nieduże wąsiki. Disco-polo jak żaden inny gatunek muzyki jednoczy swoich fanów. Nie ma tu tekstów przygnębiających, problemów i smutku. Proza życia nie pasuje do skocznej melodii. Bohaterowie przebojów "czują się jak w niebie", są "tak bardzo zakochani", a "sny ich się spełniają". Wszechobecny nurt dorobił się nawet kilku odłamów: familijno-patriotycznego, ckliwo-sentymentalnego, egzotycznego, ludowego, a w czasie wyborów prezydenckich nawet politycznego. "Bara bara" jest pierwszym filmem dokumentalnym traktującym w poważny, monograficzny sposób zjawisko disco-polo jako fenomen kulturalny i obyczajowy. Poprzez rozmowy z muzykami, producentami, fanami, fragmenty koncertów ukazuje charakterystyczne cechy tego zjawiska, rządzące nim mechanizmy, a przez pryzmat tej nowej mody - zmiany zachodzące w życiu i mentalności znacznej części młodego pokolenia Polaków.
4. Takiego pięknego syna urodziłam (1999)
(czas trwania 23 min)
Reżyseria: Marcin Koszałka
Scenariusz: Marcin Koszałka
Zdjęcia: Marcin Koszałka
Aktorzy: Marcin Koszałka
Produkcja: Jerzy Jakutowicz
Montaż: Anna Wagner
Opis:
Na przykładzie własnej rodziny, Marcin Koszałka ukazuje piekło codziennego życia rodzinnego. Matka kochająca swego dorosłego syna - dręczy go nieustannym potokiem pretensji o to, że jest kretynem, miernotą bez wyobraźni, półgłówkiem, idiotą, draniem, beztalenciem, wiecznym studentem, który wreszcie dostał się na wydział operatorski i z braku wyobraźni chodzi z kamerą po domu i kręci co popadnie. Zaraz po ukazaniu się film wywołal burzę w polskim światku filmowym, gdyż nie znano wtedy jeszcze programów reality show. Dzisiaj uznawany jest za klasykę polskiego dokumentu.
5. O świcie i przed zmierzchem (1999)
(czas trwania 56)
Reżyseria: Kazimierz Karabasz
Zdjęcia: Zbigniew Wichłacz
Montaż: Lidia Zoon
Produkcja: Studio Filmowe Kronika, Telewizja Polska – II Program
Opis:
Film klasyka polskiego dokumentu jest próbą podsumowania 10-lecia 1989-1999. Autor udziela głosu dwu generacjom: tej, która właśnie zdaje maturę i tej odchodzącej na emeryturę. Pasażerowie pociągu. Często nawiązują rozmowy, lecz równie często jadą obok siebie w tym samym kierunku milcząc, nic o sobie nie wiedząc. Kazimierz Karabasz rzeczywistemu pociągowi nadaje rangę symbolu, a z jego pasażerów wybiera dwóch, emeryta i maturzystę. Umieszcza ich następnie najpierw w grupach rówieśników, potem przygląda się im jeszcze bliżej - w mniejszych gronach przyjaciół. Dokonuje w ten sposób próby poznania, choćby fragmentarycznego, dwóch pokoleń, i to w momencie szczególnym, po kilku latach transformacji ustrojowej. A to, co się w ciągu tych lat dokonało, zmieniło nie tylko rzeczywistość, warunki bytu i mentalność. Zmusiło także do przewartościowań, ocen, innego spojrzenia na to, co było. Generacja emerytów przybita jest ciężarem materialnych trosk, czuje się zepchnięta na drugi plan, bez szans na dodatkową pracę. Wielu jest zmęczonych i znudzonych życiem. Z łatwością wskazują, co było lepsze w przeszłości. Niepokoi ich rozluźnienie obyczajów i powszechna pogoń za pieniądzem, choć doceniają to, że teraz lżej się oddycha. Generacja maturzystów natomiast robi wrażenie zagubionej, niepewnej, wylęknionej tym, co ją wkrótce czeka: koniecznością wyboru drogi na przyszłość. Obie te generacje tak naprawdę niewiele o sobie wiedzą. Wiedza ta zaś wynika bardziej z naskórkowych obserwacji i obiegowych opinii niż z rzeczywiście uważnego przyjrzenia się sobie nawzajem. Ich opinie o sprawach społecznych, rodzinie, obyczajach, ludzkich dążeniach, przy wszystkich wynikających z wieku różnicach, są jednak również zbieżne, zwłaszcza w ocenie teraźniejszości. Kazimierz Karabasz, dostrzegając pełen rozterek, wahań, wątpliwości i obaw stan ducha i jednych, i drugich bohaterów filmu, kończy swój film cytatem z wiersza Tadeusza Różewicza doskonale go wyrażającym. Poeta, niepewny tego, co się rzeczywiście dzieje, zastaniawiając się nad końcem czy też może już od dawna początkiem epoki, mówi: "... Coś się skończyło nic się nie chce zacząć może się już zaczęło?
Partnerzy:











