„Kiedyś napisałem, i to jest prawie prawda, że większość scen miłosnych w moich książkach, gdziekolwiek by się działy, tak naprawdę odbywają się nad Wilenką. Jestem przywiązany do tej Wilenki, która coś dla mnie znaczyła i która, być może, razem ze swoim otoczeniem pobudziła moje apetyty metafizyczne. (...) Pamiętam, jak Słonimski sobie żartował – co by też pisał Konwicki, gdyby pochodził z Bydgoszczy? Że niby wykorzystuję kredyt romantyzmu, Mickiewicza, filomatów, filaretów. Tak, żyję z Wilna (...)”
Tadeusz Konwicki








