Po II wojnie światowej, po zastosowaniu wobec ludności polskiej licznych represji oraz zezwoleniu na jej repatriację na tereny PRL, władze sowieckie miały podstawy do sądzenia, że w dziele sowietyzacji Wileńszczyzny osiągnęły wielki sukces. Nie przewidziały, że ci Wilniuki, którzy tu pozostali, nie tylko przetrwają, ale zachowają też swoją mowę, wiarę (co w obliczu kilku dziesięcioleci agresywnej ateizacji nie było łatwe), kulturę, obyczaje i historię oraz że odbudują zniszczoną warstwę inteligecnji, a w latach 90. odrodzą się jako zorganizowana społeczność. Jest to społeczność niezwykle przywiązana do swojej Ojczyzny Litwy, ale mająca świadomość przynależności do obu narodów – polskiego i litewskiego. Za swój język ojczysty ta społeczność uważa polski z tym, że dzisiejszy Wilniuk jest przeważnie (i to od dziecka) co najmniej trójjęzyczny. Mówi równie dobrze po polsku, litewsku, rosyjsku, niekiedy po białorusku. I żadnego z tych języków Wilniuk nie wpisze do rubryki „języki obce”, bo wszystkie są po trosze... ojczyste, znane od dziecka. Nawet się ich specjalnie nie uczy, tylko nimi taj jakoś przesiąka, bo Wilno i Wileńszczyzna są nadal wielonarodowościowe.

Dziś na Litwie Wilniuki-Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową, stanowią 6,7 proc. ludności tego kraju. W Wilnie już nie dominują, jak to było przed wojną (obecnie 18,7 proc. mieszkańców miasta deklaruje polską narodowość), ale na Wileńszczyźnie (rejony: wileński, solecznicki, trocki, święciański) albo nadal stanowią większość, albo znaczny procent. Od kilkunastu też lat, w wyniku wygrywania samorządowych wyborów, kierują dwoma lokalnymi samorządami, w dwu kolejnych współrządzą.

Jak już wspomnieliśmy, ponad ćwierćmilionowa polska społeczność na Litwie jest bardzo dobrze zorganizowana. Skupia się wokół zrzeszającego prawie 12 tysięcy osób Związku Polaków na Litwie (ZPL) oraz własnej partii – Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL), która od kilku kadencji posiada swoją reprezentację w Litewskim Sejmie (obecnie są to trzej posłowie).

W Wilnie ukazuje się polska prasa (dziennik „Kurier Wileński”, „Tygodnik Wileńszczyzny”, tygodnik ZPL „Nasza Gazeta”, miesięcznik „Magazyn Wileński”, kwartalnik „Znad Wilii”, gazeta katolicka „Spotkanie” i wiele innych). Od 1996 roku przez 24 godziny na dobę nadaje tu polskie radio „Znad Wilii”, w I programie publicznego Radia Litewskiego codziennie transmitowana jest 30-minutowa audycja w języku polskim, I program Telewizji Publicznej raz w tygodniu nadaje polski program „Album Wileńskie”. W Wilnie działa Polska Galeria Artystyczna. Polacy na Litwie uczęszczają do 121 szkół, działają w ponad 100 zespołach artystycznych, mają też dwa polskie teatry amatorskie. Poza tym życie społeczno-kulturalno dzisiejszych Wilniuków toczy się też wokół 50 organizacji zrzeszających m.in. akowców i kombatantów innych formacji, byłych więźniów politycznych i zesłańców, lekarzy, naukowców, nauczycieli, harcerzy, prawników, sportowców, plastyków, osoby niepełnosprawne, emerytów, biznesmenów, osoby opiekujące się społecznie Starą Rossą i Cmentarzem Bernardyńskim, artystów amatorów i wielu, wielu innych.

Od lutego 2001 roku społeczne, kulturalne i rozrywkowe życie Wilniuków skupia się głównie wokół działającego w Wilnie Domu Kultury Polskiej, zwanego popularnie Domem Polskim. Jest to dar Państwa Polskiego dla społeczności polskiej na Litwie. W gmachu DKP mieszczą się siedziby wielu wspomnianych organizacji, działa też spory hotel „Pan Tadeusz” i restauracja „Pan Tadeusz”.

Dzsiejszych Wilniuków od tych przedwojennych różni przede wszystkim to, że mieszkają w innym państwie – w Republice Litewskiej. Ale jest to ich pańswto. Utożsamiają się z nim i są wobec niego lojalni. Są świetnie zintegrowani ze społecznością litewską, zresztą stanowią jej cząstkę. Tu się wykształcili (już kilka pokoleń Wilniuków legitymuje się dyplomami litewskich wyższych uczelni), tu mieszkają i pracują ramię w ramię ze swoimi rodakami Litwinami. Mają te same radości i problemy. Wspólnie się cieszą z międzynarodowych sukcesów Litwy, razem się martwią, gdy coś w ich państwie zgrzyta i, w zależności od sytuacji, są z niego bardziej lub mniej dumni... Jednak przy tym wszystkim Wilniuki mają świadomość swojego „wilniukstwa”, pewnej ukształtowanej na pograniczu kilku kultur odmienności – językowej, obyczajowej, kulturalnej i nawet mentalnej. Taka odmienność nie przeszkadza jedności tylko ją ubogaca.