Pierwszy Światowy Zjazd Wilniuków, jak wszystko co piękne, zbyt szybko dobiegł końca. Mamy nadzieję, że dla większości z Państwa był to prawdziwy powrót do Domu – wytęsknionego, wzbudzającego radosne, choć niekiedy doprawione bólem utraty wspomnienia, do Domu stale powracającego w snach i marzeniach. A my staraliśmy się pokazać Państwu, że ten Dom w Wilnie nadal istnieje, że wyczekiwał tęsknie na swoich mieszkańców przez długie lata rozłąki. A ponieważ wiele z Państwa domów nie przetrwało burzliwych dziejów drugiej połowy XX wieku, próbowaliśmy przynajmniej na ten jeden tydzień sprawić, by całe Wilno stało się przytulnym, przyjaznym, otwartym i niezwykle gościnnym domem dla wielu setek Wilniuków, którzy zareagowali na nasz apel: „odnajdźmy utracone miasto!”.

Chyba się udało. Przez cały tydzień byliśmy świadkami wzruszających powrotów, powitań, przypadkowych i zaplanowanych spotkań Wilniuków. Tych których niemiłosierny los rozrzucił po całym świecie z tymi, którzy pozostali na tej umiłowanej przez nas wszystkich ziemi. Również Wilniucy z różnych miast i krajów – po wielu dziesięcioleciach czy po prostu latach wymuszonej rozłąki – wpadali na siebie z niedowierzaniem i zachwytem: „O Jezu, Halka! To naprawdę Ty? Ciągle urocza...”. „No nie! Toż to Stasiu! Nasz kochany klasowy kujon. Urosłeś chłopie... wszerz”. A dalej leciało już u wszystkich podobnie: „A pamiętasz jak...?”; „A jak tam ma się...?”; „A czy wiesz, że...?”. Opowieści przeplatane śmiechem i łzami. Opowieści wyrzucane z prędkością karabinu maszynowego, jednym tchem, wszak trzeba nadrobić tyle lat głodu lub niedosytu tych rozmów, wspomnień, zwyczajnego ludzkiego bycia ze sobą...

Ufamy też, że udało nam się – kochani Wilniucy – spełnić złożoną Państwu obietnicę. Wiedzieliśmy, że wielu z Was opuszczało Wilno z rozbitym sercem, że związany z tym ból niektórym utrudniał powrót do rodzinnego miasta, że obawialiście się poczucia samotności, wyobcowania, wrażenia, że nikt tu na was nie czeka. Robiliśmy więc wszystko, co było w naszej mocy, byście znów poczuli, że jesteście u siebie – w prawdziwym rodzinnym domu, że ćwierć milionowa społeczność polska na Litwie zawsze gotowa jest Was witać jak najbliższą rodzinę... Zresztą, nie ma w tym przesady. Podczas Pierwszego Światowego Zjazdu Wilniuków po raz kolejny się okazało, że wszyscy jesteśmy w jakiś sposób spokrewnieni lub spowinowaceni.

Jesteśmy dumni z tego, że w ciągu minionych ośmiu dni Wilno odnotowało prawdziwą eksplozję „wilniuckiej” sztuki, literatury, muzyki, historii. „Wilniuckiej” duszy! I liczni goście, i mieszkańcy „miłego miasta” mieli okazję uczestniczenia w ponad 30 imprezach prezentujących zarówno dorobek przedwojennego jak i współczesnego Wilna. Koncerty, wystawy, wernisaże, dyskusje, prezentacje rzemiosła ludowego, wycieczki, wieczory literackie, pokazy polskiego filmu, wyprawa kajakowa Wilią, a wszystko to przeplatane godzinami żywej modlitwy... Oj, działo się, działo w grodzie nad Wilią. Zaprezentowaliśmy miastu, jego gościom i sobie nawzajem wiele unikatowych perełek ze skarbnicy wileńskiej kultury. Przypomnieliśmy obecnym mieszkańcom Wilna, że z tego skarbu można i trzeba czerpać pełnymi garściami. A przybyłym na Zjazd Wilniukom pokazaliśmy, że my – którzy tu pozostaliśmy – nie tylko nic z naszej wspólnej spuścizny nie zmarnowaliśmy, ale codziennie ją wzbogacamy. Bardzo nam zależało na pokazaniu Wam – kochani nasi Rodacy, że jesteśmy wierni tradycjom, że znamy i pielęgnujemy naszą wspólną przedwojenną historię i kulturę. Nie ukrywamy też, że chcieliśmy się pochwalić tym, co w ciągu kilku minionych dziesięcioleci stworzyliśmy nowego w dziedzinie literatury, sztuki, muzyki... I mamy nadzieję, że Was nie zawiedliśmy, że jesteście przynajmniej troszeczkę z nas dumni. Bylibyśmy bardzo szczęśliwi – kochani Wilniucy – mając świadomość, że dzięki nam odnaleźliście w dzisiejszym Wilnie swoje legendarne miasto i siebie w tym mieście, że będziecie tu wracali coraz częściej, śmielej i chętniej. Ufamy, że w ciągu minionego tygodnia przekonaliśmy Was jak bardzo jesteście tu oczekiwani. Nie żegnamy się więc z Wami. Mówimy: „do szybkiego zobaczenia!”

A gości naszej strony internetowej zapraszamy do oglądania galerii zdjęć z imprez I Światowego Zjazdu Wilniuków.

 

Organizatorzy

Komentarze (1)Add Comment
0
...
Napisane przez Halina, styczeń 09, 2010
Bardzo żałuję ,że nie byłam uczestniczką I Zjazdu Wilniuków.Jestem rodowitą Wilnianką , a opuściłam Wilno jako ostatnia , ponieważ w 1959 roku.Odwiedzam miasto , w którym urodziłam się , miasto , w którym mieszkali wszyscy moi pra-pra-pradziadowie.Tam są ich groby.Myślę ,że w 2010 roku , jeżeli będzie organizowany II Zjazd , dane będzie mi wziąć w nim udział.Nie spotkam znajomych Polaków , ale spotkam koleżanki i kolegów Litwinów.Serdecznie pozdrawiam Wilniuków a administratorom dziękuję za doskonale opracowaną stronę.

Napisz Komentarz
smaller | bigger

busy