Artykuł z dziennika „Kurier Wileński" pt. „Wystawa Sleńdzińskich w Wilnie", 7 sierpnia 2009 r., Antoni Radczenko

Wystawa Sleńdzińskich w Wilnie

Do oficjalnego otwarcia I Światowego Zjazdu Wilniuków zostało jeszcze kilka dni, a w ubiegłą środę, 5 sierpnia, odbyła się już druga impreza z tego cyklu - wystawa malarstwa rodziny Sleńdzińskich.

Pierwsza impreza - wystawa współczesnych polskich malarzy w Litewskim Muzeum Teatru, Muzyki i Kina - odbyła się tydzień wcześniej.
- Mam zaszczyt przedstawić Państwu te wystawę, która powstała dzięki wsparciu samorządu miasta Wilna, Ministerstwa Kultury Litwy oraz Senatu RP - uroczyście oznajmił zebranym Władysław Wojnicz, prezes Instytucji Wyższej Uzyteczności Publicznej „Światowy Zjazd Wilniuków", podczas uroczystego otwarcie wystawy w wileńskim Ratuszu.

Do podziękowań dołączył się także jeden z organizatorów i pomysłodawców wystawy Mariusz Kostra, dyrektor im. Sleńdzińskich w Bialymstoku, działającej od 1993 r. Podstawą zbiorów galerii są dzieła rodziny Sleńdzińskich, ale galeria posiada również kolekcję grafiki wileńskij oraz obiekty rzemiosla artystycznego.
- Są to dzieła ludzi, którzy mieszkali i tworzyli w Wilnie - zaznaczył Mariusz Kostra.

Rodzina Sleńdzińskich jest słynną dynastią artystyczną z Wileńszczyzny. Najstarszym reprezentantem tej rodziny jest Aleksander Sleńdziński, urodzony w 1803 r., który tworzyl w pierwszej i drugiej połowie XIX wieku. Jego malarstwo - to przede wszystkim portrety. Przyjaźnił się m. in. z Józefem Ignacym Kraszewskim i Stanisławem Moniuszko. W ślady ojca poszedl syn Wincenty i wnuk Ludomir. W twórczości Wincentego Sleńdzińskiego, powstańca i zesłańca na Syberię, ciągle przewijają się motywy religijne. Interesował się on zresztą nie tylko malarstwem , pisał tez wiersze, dramaty oraz rozprawy filozoficzne. Ludomir Sleńdziński, profesor Uniwersytetu Stefana Batorego, animator życia artystycznego w Wilnie międzywojennym, po wojnie osiedlił się w Krakowie. Nigdy nie wyrzekł się swoich korzeni, swoje prace zawsze podpisywał „Ludomir z Wilna Sleńdziński".

- Gdy wujek opowiadał o Wilnie, zawsze mial łezkę w oku... - powiedziała podczas otwarcia siostrzenica malarza Jolanta Halkiewicz . Jolanta Halkiewicz na stałe mieszka w Szwecji. Z Wilna wyjechała jako dwuletnie dziecko w 1941 roku i od tamtego czasu nigdy nie była w swym rodzinnym mieście. Ojciec Jolanty zginął w Katyniu, a matka przez dlugie lata byla zesłana na Syberię.
- Do Polski wyjechała z pierwszą falą repatriacji. W czasie październikowej odwilży dostała paszport i tak po 15 latach udało nam się spotkać - powiedziała „Kurierowi" Jolanta Halkiewicz.