Artykuł z „Tygodnika Wileńszczyzny" pt. „Walizki z historią", 12 - 18 sierpnia 2009 r., Iwona Klimaszewska

Walizki z historią

Kufry, żelazka, ceramika, stare fotografie, dokumenty, a nawet rower – te i wiele innych rzeczy pochodzących z bagażów przesiedleńców z dawnych Kresów możemy oglądać na wystawie w Domu Kultury Polskiej w Wilnie.

Wernisaż wystawy pt. „Co kryły walizki repatriantów? Edycja wileńska” zainaugurował oficjalne otwarcie I Światowego Zjazdu Wilniuków. Na otwarcie ekspozycji przybyli przedstawiciele polskich i litewskich władz, organizacji społecznych, dzięki których wsparciu i inicjatywie pomysł zjazdu się urzeczywistnił. Na wernisaż przybył również najbardziej szanowny gość zjazdu wilniuków - kardynał Henryk Gulbinowicz, który pobłogosławił wszystkich zebranych wilniuków.

Wystawa „Co kryły walizki repatriantów?” została przygotowana w 1998 roku przez Oddział Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku. Temat migracji ludności polskiej z ziem dawnych Kresów Wschodnich został po raz pierwszy poruszony przez muzealników. Ekspozycja cieszyła się wielką popularnością. Odwiedzali ją nie tylko dawni przesiedleńcy, ale również młodzież, dla której pojęcie repatriacji było nieznane. Ekspozycja otrzymała III nagrodę ministra kultury RP za najciekawsze wydarzenie muzealne 1998 roku.

Obecna wystawa, którą możemy oglądać w DKP w Wilnie, stanowi wileńską edycję, przygotowaną specjalnie z okazji światowego zjazdu wilniuków. Ekspozycja, swoim zasięgiem terytorialnym ograniczająca się do Wileńszczyzny i okolic, jest fragmentarycznym pokazem bagażu repatriantów przesiedlonych w latach 1945-1959. Wystawa prezentuje zawartość walizek mieszkańców dworów, wsi i miast. Ekspozycja ma też na celu pokazanie, przed jak wielkim bólem i rozterkami byli postawieni ludzie, którzy musieli opuścić swoje rodzinne strony i wyjechać do nowej ojczyzny.

Co ludzie zabierali ze sobą? Można było zabrać ze sobą ok. 2 ton bagażu na rodzinę. Zabroniono natomiast przewozić kosztowności i aparaty fotograficzne.Wilnianie najczęściej zabierali książki, dokumenty, albumy, zdjęcia rodzinne, a także przewodniki po Wilnie, pocztówki i książki związane z tym miastem. Osoby, które miały czas na przygotowanie do wyjazdu, zabierali meble i obrazy. Rzemieślnicy mieli prawo wziąć ze sobą narzędzia pracy. Na wystawie możemy więc zobaczyć nawet maszynkę do szycia „Singer”.

Mieszkańcy wsi brali ze sobą przeważnie dużo bagażu. Wywozili to, co, ich zdaniem, przyda się w gospodarce: ziarno, zwierzęta domowe, przedmioty gospodarstwa domowego, pościel, tkaniny. Niektórzy brali ze sobą węzełek rodzinnej ziemi.

Najmniej wieźli ze sobą ziemianie - kilka fotografii, jakiś plan majątku, cenny dokument, portret lub zegar. Uciekając przed władzą radziecką, najczęściej zostawiali wszystko.

Autorka wystawy, Wiktoria Blacharska, początkowo się bała, że ekspozycja zgubi się w przestronnym holu DKP w Wilnie. Jednak dzięki udanej aranżacji plastycznej, którą wykonała Bożena Mieżonis, wystawa prezentuje się bardzo dobrze.

Skąd się narodził pomysł wystawy? Blacharska powiedziała, że repatriacja dotyczy ją osobiście, ponieważ mając dwa latka razem z rodziną przyjechała do Polski z drugą falą repatriantów. Jednak niewiele o tym myślała, nie pytała o to rodziców. Dopiero książka Aleksandra Jurewicza pt. „Lida”, opowiadająca o historycznej podróży z punktu widzenia 5-letniego chłopczyka, zainteresowała autorkę tym tematem. „Jurewicz bardzo obrazowo opisał w książce repatriację, więc ja, jako muzealnik, postanowiłam, że ten temat mogłabym przedstawić w postaci wystawy” – mówiła Blacharska.

Autorka wystawy ma nadzieję, że ekspozycja dostarczy wielu wzruszeń, przypomni dawne czasy i zaprezentuje rozterki przesiedleńców, zastanawiających się nad tym, co ze sobą zabrać, a co zostawić. Dodała też, że byłoby dobrze, gdyby nikt więcej takich decyzji nie podejmował.