Artykuł z „Tygodnika Wileńszczyzny" pt. „W Wilnie ładujemy akumulatory”, 19 - 25 sierpnia 2009 r., Krystyna Adamowicz

W Wilnie ładujemy akumulatory  

Na dziedzińcu Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie znaleźli swoją przystań twórcy wyrobów ludowych Wileńszczyzny. Do nich dołączyli twórcy ludowi z Warmii i Mazur, którzy również przywieźli swoje rzemiosło do zaprezentowania wilnianom.

Goście tej wystawy mogli posmakować kuchnię Warmii i Mazur, zwłaszcza wyśmienite pieczywo. Na wystawę wyrobów mistrzów sztuki ludowej Wileńszczyzny i regionu Warmii i Mazur przybył marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas oraz starostowie niektórych gmin.

Powitanie, serdeczne słowa, atmosfera przyjacielskiego spotkania, które można określić bardzo krótko - spotkali się ziomkowie. Ludzie o tym samym pochodzeniu, gdyż korzenie gości z Warmii i Mazur w większości również sięgają Wilna i Wileńszczyzny.

Korzystając z okazji, poprosiliśmy Pana Marszałka o krótki wywiad.

Panie Marszałku, po raz drugi w tym roku jest Pan w Wilnie, a po raz trzeci prezentowany jest u nas dorobek regionu Warmii i Mazur. Czym Pana osobiście przyciąga kraj wileński, przecież Wilno to nie Bruksela?

Do Brukseli jedziemy „załatwiać” interesy, do Wilna przyjeżdżamy z sentymentu i z przyjemności. Po pierwsze, spotykamy tutaj swoich przyjaciół, z którymi znamy się od wielu lat, jesteśmy podejmowani bardzo gościnnie i z otwartym sercem. Po drugie, jest to piękne miasto, które zaurocza. Kto raz tutaj przyjechał, to chce wracać, kto raz pospacerował po zaułkach wileńskich, nie może tego zapomnieć. Dlatego mówię czasem do swych pracowników, że gdybym miał do Wilna przyjechać tylko na dwie godziny, to i tak nie będę tego żałował.

Promocja Warmii i Mazur jest tutaj bardzo oczekiwana. Pamiętamy pierwszą imprezę w lutym br., gdy w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbyła się prezentacja dorobku kuchni regionalnej, w czerwcu oglądaliśmy wystawę plastyków. Co może jeszcze zaproponować ten region mieszkańcom Wilna i Litwy?

Jesteśmy z Litwą sąsiadami, liczymy na litewskich turystów. Chcemy pokazać nasz region pod wieloma kątami, jako region turystyczny, jako region, w którym można się leczyć, można rehabilitować, poznać ciekawych ludzi, wspaniałą kuchnię regionalną, jak również można robić dobre interesy.

Warmia i Mazury to też region, gdzie odbyła się znamienna Bitwa pod Grunwaldem. Rocznica jej 600-lecia nie za górami. Widocznie już trwają przygotowania do obchodów zwycięstwa nad wojskiem Zakonu Krzyżackiego.

To wydarzenie jest ważne dla Polaków, ważne też dla Litwinów. W tej chwili inwestujemy tam 30 milionów złotych, przygotowujemy całą infrastrukturę do przyjęcia turystów. Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego planuje ogłosić rok przyszły Rokiem Grunwaldzkim, w związku z tym będzie szereg konferencji, odczytów, prezentacji, wydamy okazyjne znaczki pocztowe, wybijemy specjalne monety, przygotowujemy realizację filmu edukacyjnego o bitwie. Już dzisiaj zapraszamy mieszkańców Wileńszczyzny do odwiedzenia Pól Grunwaldzkich w lipcu 2010, na pewno będzie wspaniała impreza.

Co roku na inscenizacji Bitwy Grunwaldzkiej gościmy 100 tys. ludzi. W tym roku jedynie rycerzy było 1600 osób. W następnym roku może być tych walczących rycerzy około 2,5 tys. Natomiast oglądających prawdopodobnie będzie około 150 tys. Będziemy przygotowani do tego, by drogi dojazdowe, miejsca parkingowe, hotele - wszystko było gotowe do przyjęcia gości.

Czy do tych przygotowań również dołączy się strona litewska?

Litwini są tym bardzo zainteresowani. Będziemy o tym rozmawiać na poziomie ministerialnym, niedługo wybierzemy się na Litwie z wiceministrem kultury Piotrem Żuchowskim, by z ministrem kultury Litwy rozmawiać na ten temat. A muszę dodać, że patronat nad obchodami 600-lecia bitwy objął prezydent RP Lech Kaczyński

Chcielibyśmy zaprosić prezydentów Litwy, Białorusi, Ukrainy, Niemiec. Chcielibyśmy, by obchody miały charakter święta zjednoczonej Europy. Chcemy pokazywać historię, ale też mówić, że powinna ona łączyć, a nie dzielić.

Wilniuki stanowią pokaźny odsetek mieszkańców Warmii i Mazur. Co by Pan chciał powiedzieć tym wilniukom, którzy zostali tu i tym, którzy musieli wyjechać?

Tym wilniukom, którzy pozostali, chcę powiedzieć, że oni są u siebie, a my jesteśmy na wygnaniu. Oczywiście, mówię to z pewną dozą humoru. Ale tak naprawdę, to przecież my chcemy wracać tutaj. Jesteśmy ludźmi, których korzenie sięgają Wilna i Wileńszczyzny, przyjeżdżamy, ładujemy tu „akumulatory”, kibicujemy wam i dziękujemy za to, że kultywujecie tradycje naszych wspólnych przodków, że chcecie zachować folklor, język i za to należą się wam słowa głębokiego uznania. Dla tych wilniukow, którzy żyją na Warmii i Mazurach, chcę powiedzieć, że do Macierzy swojej mają bardzo niedaleko, niech odwiedzają Wilno i Wileńszczyznę, bo zawsze spotkają się tutaj z przemiłym przyjęciem.