Refleksje po I Światowym Zjeździe Wilniuków

Są wydarzenia, które odmierzają dzieje zarówno państw, narodów, jak i miast, często się mówi o nich: historyczne, przełomowe. Czy do takich zostanie zaliczony także I Światowy Zjazd Wilniuków – zadecyduje przyszłość, jednak dziś już można stwierdzić, że to spotkanie w symboliczny sposób zamknęło pewien etap przeszłości – etap zerwanej więzi historycznej. Żadne z historycznych wydarzeń nie zmieniało tak kardynalnie oblicza Wilna (demograficznego, kulturowego, etc), jak zawierucha II Wojny Światowej i powojenny exodus mieszkańców tego miasta (różnych zresztą narodowości). Przed Sowietami, na Zachód uciekali wszyscy, kogo jeszcze nie wywieziono na Wschód, wyjeżdżały rodziny, od pokoleń mieszkające w Wilnie. Do wyludnionego miasta ściągali nowi mieszkańcy, tworzący jego nowe oblicze, ale historyczna ciągłość wileńskich tradycji, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, została przerwana. „Wilniuki”, noszący w sercu miłość do Wilna, zabrali te tradycje do Torunia, Gdańska, Tel-Awiwu albo Chicago.

Od tamtych wydarzeń musiało minąć ponad 60 lat, by Wilno – już jako Europejska Stolica Kultury – przypomniało o tym zapomnianym już dziedzictwie i uznało je za „swoje”, a ostatni przedstawiciele tamtego, odchodzącego pokolenia uznali Wilno XXI wieku za spadkobiercę także polskiej części wielowiekowego dorobku. By kilka tysięcy wilniuków – z pochodzenia i z wyboru – przyjechało tu z różnych stron świata aby wspólnie z wilnianami cieszyć się Wilnem jako nowoczesną, piękną i otwartą na świat (jak niegdyś) europejską stolicą. Miasta, w którym co piąty mieszkaniec wciąż uważa się za Polaka.

Co było kluczem do tego sukcesu? Jak zwykle ludzie – Wilniuki – ci żyjący i ci, którzy jeszcze niedawno byli wśród nas... Symbolicznym klamrami, spinającymi początek i koniec tego Zjazdu, były dwie wyjątkowe postacie: kardynał Henryk Gulbinowicz, który tu się urodził, wychował, ale po wojnie musiał wyjechać do Polski razem z wileńskim Seminarium Duchownym, oraz Maryla Rodowicz, gwiazda wielu pokoleń, która urodziła się już w Polsce, jednak wychowała się i ukształtowała w tej „wileńskiej atmosferze”, jaką pielęgnowali w swoich domach uchodźcy z Wileńszczyzny. Uczta duchowa, jakim była inauguracyjna Msza św., celebrowana przez jednego z najznamienitszych dostojników polskiego Kościoła i koncert legendy polskiej muzyki, który zgromadził na Placu Ratuszowym prawie 10-tysięczny wielonarodowy tłum, stając się jedną z najbardziej masowych imprez w Wilnie ostatnich lat.

W tych ramach zmieściło się prawie 50 innych, większych i mniejszych spotkań, od codziennej Godziny Żywej Modlitwy (każdego dnia – w innym kościele Wilna), po Salon Wilniuka – codzienne spotkania, poświęcone historii Wilna i zasłużonym wilniukom. Spadkobiercy Moniuszki, Ruszczyca czy Sleńdzińskich stali się żywym ogniwem, łączącym za nowo zerwany łańcuch wileńskich pokoleń, zaś dyskusje, wzbogacone o występy i projekcje przypomniały nam naukowe osiągnięcia Wilna (Uniwersytet Stefana Batorego czy Akademia Medyko-Chirurgiczna), jego europejską architekturę i zaszczytne miejsce w polskiej literaturze.

Historię i współczesność połączyły także wystawy, specjalnie przygotowane na ten Zjazd. „Co zawierały walizki repatriantów?” – to szczególna ekspozycja w dziejach polskiego muzealnictwa, przygotowana przez oddziały Muzeum Narodowego w Gdańsku i Poznaniu, a jej wileńska edycja nabrała szczególnego wymiaru, gdyż została wzbogacona o eksponaty Muzeum Wileńszczyzny w Niemenczynie, w symboliczny sposób łącząc zwykłe przedmioty codziennego użytku – te, które musiały wyjechać z tymi, które pozostały... Wspomnieniem bogatego artystycznego życia Wilna międzywojennego było spotkanie z rodem Śleńdzińskich – Aleksandra, Wincentego, a przede wszystkim Ludomira, który do śmierci podpisywał swe obrazy jako „malarz z Wilna”. Współcześni polscy malarze z Wileńszczyzny, zrzeszeni w Związku Artystów-Plastyków Litwy, zaprezentowali swoją twórczość w tzw. Małym Pałacu Radziwiłłów (Muzeum Teatru, Muzyki i Kina) na przekrojowej wystawie pod hasłem „Malarstwo”.

Kolejna z czterech wystaw, przygotowanych na I Światowy Zjazd Wilniuków zapraszała na nietypową wycieczkę po naszym mieście w czasie i przestrzeni: w Galerii „Arka” można było zwiedzać dawne „Wilno z pocztówki”. Wrażenia z przeszłości wilnianie i goście stolicy zaraz mogli skonfrontować z współczesnością: „Wilno pielgrzymkowe”, „Wilno literackie” i „Wilno nocą” – to nowe szlaki wycieczek, które pomogły odświeżyć dawną pamięć i odkryć dla siebie coś nowego. Krajoznawczy cykl zwieńczyła dwudniowa wyprawa kajakowa „Śladami hrabiego Tyszkiewicza”, nawiązująca do jego książki sprzed 150 lat „Wilia i jej brzegi”. Dla wielbicieli sztuki ludowej i etnografii nie lada gratką był kilku dniowy pokaz folkloru, rzemiosła i rękodzieła Wileńszczyzny. W samym sercu wileńskiej Starówki – na dziedzińcu dawnego Pałacu Paca (dziś Ambasada RP w Wilnie) można było nie tylko obejrzeć pokazy, zorganizowane przez zespoły regionalne i oddzielnych mistrzów ludowych, ale też pod okiem fachowców wypróbować własne siły, a dziedzin było doprawdy sporo: garncarstwo, wyplatanie, tkactwo, rzeźbiarstwo, szydełkowanie, wicie palm czy zdobienie pierników.

Na brak specjalnej oferty nie mogli także narzekać amatorzy filmu i muzyki. We współpracy z Instytutem Polskim w Wilnie zorganizowano I Letni Festiwal Filmu Polskiego, gdzie wśród hitów polskiego kina ostatnich lat nie zabrakło dzieł, wywodzących się właśnie z Wilna i Litwy, jak „Dolina Issy” na podstawie powieści Cz. Miłosza, czy „Pan Tadeusz”, łączacy talenty A. Mickiewicza i A. Wajdy. Kuszącym nowum dla wileńskiego widza byłe tematyczne Noce Filmowe, które szeroko zaprezentowały polską animację, dokument i komedię. Na melomanów czekał równie szeroki repertuar – od koncertu muzyki organowej w wykonaniu Henryka Gwardaka, poprzez „interdyscyplinarne” „Frank Prus Trio”, prezentację polskich zespołów Wileńszczyzny i autentycznych wileńskich cymbalistów z Polski (!), po najnowsze osiągnięcia jednego z czołowych przedstawicieli litewskiej muzyki współczesnej, polskiego jazzmena Jana Maksymowicza. Muzyczną wizytówką tego Zjazdu był jednak unikalny eksperyment muzyczny najbardziej chyba znanego polskiego muzyka i animatora życia muzycznego na Litwie Zbigniewa Lewickiego: pod jego kierownictwem na Placu Ratuszowym obok siebie wystąpili polscy i litewscy muzycy oraz soliści, by zaprezentować nowoczesne interpretacje muzyki źródeł – polskich i litewskich pieśni ludowych z okolic Wilna! Ten dwugłos, łączący przeszłość z teraźniejszością pod hasłem „Chata” był pierwszą próbą nowego spojrzenia na wielonarodowy folklor Wileńszczyzny i zyskał wyjątkowo pochlebne opinie.

Zapraszając wilniuków z całego świata do ojczystego miasta liczyliśmy na to, że znowu poczują się tu jak w domu, gdzie zawsze czeka na nich rodzina – rodacy, którzy przetrwali na Wileńszczyźnie. Każda z ponad 50 imprez miała być okazją do nowych spotkań, by nikt ani przez chwilę nie odczuł samotności w gronie samych swoich – Wilniuków. Jeżeli tak było – w co wierzymy – to nasze wysiłki nie poszły na marne. To się udało tylko dlatego, że Wy, kochani Wilniucy ze świata i z Litwy, odezwaliście się na nasz apel i przybyliście na pierwsze zawołanie Waszego Miasta, za co najserdeczniej Wam DZIĘKUJEMY! Swoją postawą daliście też przykład nam, młodemu pokoleniu Wilniuków, jak należy Kochać i Pamiętać, bez względu na trudności, jakich nie skąpił nam XX wiek.

Pragniemy też podziękować wszystkim partnerom i mecenasom I Światowego Zjazdu Wilniuków, na czele z Rządem Republiki Litewskiej i Senatem Rzeczypospolitej Polskiej, dziękujemy też kierownictwu programu „Wilno – Europejska Stolica Kultury” oraz wszystkim, którzy pomogli uczynić program tego zjazdu tak różnorodnym i atrakcyjnym dla wszystkich pokoleń – przewodnikom i przewodnikom dusz – kapłanom, którzy przypomnieli o tym, że właśnie Wilno jest Miastem Miłosierdzia, kuratorom wystaw, prelegentom, artystom, malarzom, twórcom ludowym i uczestnikom zespołów, dziennikarzom, którzy pięknie zaprezentowali tę imprezę oraz wszystkim, bez czynnego udziału i wsparcia których trudno by nam było udźwignąć tak nasycone programowo przedsięwzięcie.

Prezes Władysław Wojnicz
oraz
Komitet Organizacyjny w składzie: Tadeusz Andrzejewski, Michał Kleczkowski, Artur Ludkowski, Edyta Maksymowicz, Jarosław Niewierowicz, Walenty Wojniłło.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
smaller | bigger

busy